Aktualności

27 listopada 2020 roku mija 10 rocznica śmierci niezwykłego kapłana – ks. prałata Romualda Biniaka, budowniczego i wieloletniego proboszcza parafii p.w. Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy, kapelana naszego Domu Bydgoskiego Archikonfraterni Literackiej.  Załączamy nasze  wspomnienia o Księdzu Romualdzie z roku 2011, zamieszczone w wydawnictwie „XXX Tygodni Kultury Chrześcijańskiej w Bydgoszczy 1981 -2011”,  w pierwszą rocznicę Jego odejścia do Pana oraz Jacka Solińskiego.

Wspominają: JE Abp. Henryk Józef Muszyński, Prezes Marek Małecki, Aleksander Grzybek -Senior Archikonfraterni Literackiej w Bydgoszczy, Albin Zieliński protektor czynny Archikonfraterni Literackiej oraz Jacek Soliński artysta.  



Abp Henryk J. Muszyński

QUALIS VITA MORS ET ITA

Z radością odpowiadam na prośbę Pana Albina Zielińskiego, Przewodniczącego Komitetu Organizacyjnego XXX Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej w Bydgoszczy, by napisać kilka refleksji na temat moich relacji ze śp. Księdzem Prałatem Romualdem Biniakiem. Czynię to
w poczuciu duchowego długu, jaki zaciągnąłem wobec tego gorliwego duszpasterza przez lata wspólnej posługi i pracy w Archidiecezji Gnieźnieńskiej, jako Jego długoletni przełożony i współbrat w posłudze kapłańskiej. Był kapłanem, który z oddaniem i miłością służył nie tylko Bogu, ludziom i Kościołowi, ale wspomagał mnie jako swojego biskupa i przełożonego prawie we wszystkich duszpasterskich poczynaniach w wymiarze diecezjalnym.

Księdza Biniaka poznałem jeszcze przed rozpoczęciem mojej posługi w Archidiecezji Gnieźnieńskiej, jako biskup włocławski. Pierwszym moim znaczącym przedsięwzięciem po objęciu posługi w tejże diecezji, były starania, by miejsce męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki uczcić pamiątkowym krzyżem na tamie wiślanej we Włocławku. W tym celu utworzyłem komitet budowy, do którego powołałem śp. Księdza Prałata jako jednego z ostatnich świadków życia ks. Jerzego. Trudności stawiane ze strony władzy komunistycznej były niewyobrażalne, wszystkie miały jednak pozory legalności. Wiedzieliśmy jednak, że uzyskanie zgody na postawienie krzyża w miejscu męczeńskiej śmierci ks. Jerzego będzie niezmiernie trudne. Już wtedy mogłem doświadczyć, jak bardzo światłym, doświadczonym a równocześnie Bożym kapłanem był ks. Prałat Romuald. Służył swoją radą, pomocą, doświadczeniem, a  także znajomościami z życzliwymi ludźmi, bez których żadnej sprawy wówczas nie dało się załatwić, a kontakty miał bardzo rozległe.

Dopiero w perspektywie zarysowującej się pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do Włocławka w 1991 roku pojawiły się pierwsze realne szanse uzyskania zgody. Przyszły krzyż, który miał stanąć na „spiętrzeniu wód” we Włocławku (by posłużyć się pięknym określeniem Jana Pawła II), uczyniliśmy centralnym elementem ołtarza papieskiego. W ten sposób inicjatywa zyskała wobec władz komunistycznych jakby nową, papieską rangę. Krzyż ten, opleciony tablicami dekalogu, stał się rzeczywiście głównym elementem ołtarza. Krótko po pielgrzymce papieskiej udało się uzyskać pozwolenie i umieścić ten krzyż we właściwym miejscu jego przeznaczenia. Żywo pamiętam zaangażowanie Ks. Prałata Romualda w tę inicjatywę. Czuł się jakby duchowym spadkobiercą testamentu ks. Jerzego, dzięki ostatniej posłudze liturgicznej, którą przed śmiercią spełniał
w kościele Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy.

Z dumą wskazywał profetyczną intuicję Prymasa Stefana kard. Wyszyńskiego, że Kościół na Wyżynach nosi tytuł Polskich Braci Męczenników. Jak nierzadko podkreślał, nie chodzi tylko o 5. polskich Braci Męczenników z Międzyrzecza, a o wszystkich męczenników, począwszy od tych pierwszych z Międzyrzecza, a skończywszy na ks. Jerzym Popiełuszce. Bóg sprawił, że pomimo ciężkiej choroby doczekał beatyfikacji i nawet  sprowadzenia relikwii najnowszego męczennika do swojego kościoła. Jestem przekonany, że był to niewątpliwie punkt szczytowy życia i posługi Ks. Prałata Biniaka.

Kiedy w roku 1992 spotkaliśmy się ponownie w jednej i tej samej świętowojciechowej Archidiecezji we wspólnej posłudze, był mi już bardzo znany i bliski. Zanim spotkaliśmy się w Archidiecezji Gnieźnieńskiej zbliżyły nas wspólne kłopoty, starania, a przede wszystkim złączyła nas wspólna cześć wobec nowego męczennika. Z ks. Jerzym byłem osobiście związany od czasu mojej pracy w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Prawie w bezpośrednim sąsiedztwie na Bielanach miałem okazję przeżywać i doświadczać pełnej poświęcenia posługi ks. Jerzego, ale i niewyobrażanej kampanii nienawiści, skierowanej przeciwko temu prostemu, szlachetnemu i bezgranicznie oddanemu ludziom i Kościołowi kapłanowi.

Przez cały okres mojej posługi w Archidiecezji Gnieźnieńskiej byłem żywo związany zarówno z osobą Księdza Prałata jak i z parafią Świętych polskich Braci Męczenników na Wyżynach. Wielokrotnie korzystałem z uprzejmości Jego gościnnego domu, jak i pełniłem różne posługi w Jego parafii. Miałem okazję wypowiedzieć Ks. Prałatowi swoje uznanie i wdzięczność za zewnętrzne dzieło, którym jest monumentalny kościół wraz z plebanią i całym zapleczem. Budował go przecież w bardzo trudnych czasach, od pierwszej chwili, gdy w 1976 roku dekretem ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, został skierowany do tej parafii jako proboszcz. Była to podówczas największa parafia w Bydgoszczy, obejmująca 60 tys. wiernych, którą przejął bez kościoła i bez jakiegokolwiek zaplecza, w zawierzeniu jedynie na Opatrzność Bożą i pomoc wiernych. Swoją postawą pełną prostoty, życzliwości, otwartości, zdobył szybko zaufanie swoich wiernych. Tylko dzięki temu mogła ona powstać w tak krótkim czasie. Kiedy spotykał się z podziękowaniem i pochwałą, zawsze dodawał, że to –  tylko dzięki moim wiernym i dobrym ludziom. Nie ulega jednak wątpliwości, że wymagało to od Niego nie tylko ogromnego zawierzenia, ale także ogromnej siły ducha i poświęcenia.

Prawie przez cały czas, gdy Bydgoszcz stanowiła najznakomitszą cząstkę Archidiecezji Gnieźnieńskiej, ks. Prałat pełnił funkcję dziekana i służył mi radą, pomocą i wsparciem we wszystkich ważniejszych sprawach związanych z Bydgoszczą. Byłem częstym gościem w parafii Świętych Polskich Braci Męczenników, przewodnicząc wszystkim ważniejszym uroczystościom, które tamże miały miejsce. Regularnie obywały się tam także spotkania z okazji Nowego Roku, uroczystości i świąt narodowych oraz patriotycznych. Wyżyny stały się szybko ośrodkiem uroczystości organizowanych przez Archikonfraternię Literacką, której Ks. Prałat Biniak był duchowym ojcem i pasterzem.

W sposób szczególny związały nas jednak przygotowania, organizacja i przebieg pielgrzymki papieskiej, która miała miejsce w dniu 7 czerwca 1999 roku z okazji 1000-lecia kanonizacji św. Wojciecha. Ks. Prałat został powołany przeze mnie jako przewodniczący Kościelnego Komitetu Przygotowania Wizyty Apostolskiej Jana Pawła II w Bydgoszczy.
Z powierzonych Jemu niełatwych zadań wywiązał się z ogromną sumiennością i dokładnością. Patronował i czuwał dosłownie nad wszystkimi sprawami związanymi z pielgrzymką papieską. Miał ogromny wkład w przygotowanie duszpasterskiego programu, jak i przebiegu samej pielgrzymki. Dbał, by w najdrobniejszych szczegółach wszystko przebiegało jak najdokładniej i umiał zaradzić nawet w sytuacjach nieoczekiwanych. Gdy po ustawieniu ołtarza okazało się, że na tle wielkich liter alfa i omega, które miały być widoczne, przeświecało rusztowanie i konstrukcja ołtarza, to On wpadł na pomysł, by rusztowania zakryć wojskową siatką, która w normalnych warunkach służy do maskowania obiektów wojskowych.

Jak powszechnie wiadomo, pielgrzymka do Bydgoszczy miała charakter stacji nowych męczenników, na czele których stanął bł. bp Michał Kozal. Bydgoszcz, jako miasto męczenników, których symbolem jest Dolina Śmierci w Fordonie, spinała niejako dawne i nowe czasy. Nie jest oczywiście przypadkiem, że bardzo szybko ośrodkiem tego kultu stała się świątynia, a później Sanktuarium Polskich Braci Męczenników na Wyżynach. Ks. Prałat bardzo zabiegał, by wszystkie pamiątki związane z pielgrzymką papieską, począwszy od ołtarza, a skończywszy na przedmiotach związanych z Mszą św. w Bydgoszczy sprawowaną przez Papieża, znalazły się w kościele na Wyżynach. Przez to, co ks. Prałat w ciągu prawie 35. lat dokonał dla Bydgoszczy, Jego nazwisko zostanie na zawsze związane z tym miastem
i Sanktuarium Polskich Braci Męczenników na Wyżynach.

Istnieje również inne oblicze i dzieło Ks. Prałata, które pozostawił po sobie. Jest to Hospicjum im. Ks. Jerzego Popiełuszki na Wyżynach, założone przez Niego w roku 1990, jako pierwsze w województwie kujawsko-pomorskim. Bez wątpienia było to w tamtym czasie pionierskie przedsięwzięcie. Ks. Prałat wraz z gronem odważnych i ufnych ludzi, w zawierzeniu na Bożą Opatrzność, podjął się tego dzieła, po ludzku bez żadnego zabezpieczenia, a nawet i środków. Tylko ktoś, kto pamięta jak wyglądała niepewna rzeczywistość 1990 roku może ocenić, jak głębokiej wiary, ale i ile zabiegów, trudu i poświęcenia wymagało to piękne dzieło. Łączy ono dziś dziesiątki ludzi i całe zespoły, które służą potrzebującym, jak to zwykło się mówić, w terminalnym okresie ich życia. Tylko w duchu chrześcijańskim można się podjąć i realizować podobne pomysły wierząc, że życie przecież nie jest końcem wszystkiego, a początkiem nowego życia.

Dziś jest to piękny i wzorcowy ośrodek, zrodzony z wielkodusznej miłości i zawierzenia. Posługa Ks. Prałata od samego początku skierowana była zawsze ku najbardziej potrzebującym. Miał serce otwarte dla wszystkich i dlatego ludzie lgnęli do Niego. Tak było w czasach, gdy Solidarność znalazła się nie tylko na cenzurowanym, ale była zakazana, a nawet niszczona, jak to miało miejsce w czasie stanu wojennego. Tak było do końca Jego życia. Opcja preferencyjna na rzecz ubogich i potrzebujących – jak to nazywał papież Jan Paweł II – stanowiła zawsze główny priorytet posługi i pracy Ks. Prałata.

Pomimo, że zdecydowana większość życia związana była z Bydgoszczą, nawet po powstaniu w 2004 roku Diecezji Bydgoskiej, Ks. Prałat zachował zawsze żywą więź z świętowojciechową Diecezją-Matką. Jak sam wyjaśnił w swoim testamencie, pomimo, że w młodym wieku pełnił swoją posługę w różnych parafiach i wszystkie były dla niego wspaniałe – od siebie dodam – ponieważ On był wspaniały, najbardziej związał się z pracą w katedrze w Gnieźnie u boku świątobliwego kapłana, ks. infułata Henryka Reitera.

Krótko przed śmiercią, gdy ks. Prałat był już ciężko chory, miałem okazję dwukrotnie odwiedzić Go w Jego plebanii. Z ogromną pogodą mówił o swoich dolegliwościach chorobowych. Był w pełni świadomy jak poważny jest Jego stan. Przyjmował to ze spokojem i godnym podziwu zaufaniem Bogu, które towarzyszyło Mu przez całe jego życie. Dał temu wyraz także w swoim testamencie, mówiąc: kochani, zawsze was kochałem, a teraz będę za wami orędował u Boga, bo wierzę, że Pan przyjmie mnie do grona swoich wybranych.

W życiu Ks. Prałata w sposób dosłowny spełniła się mądrość zarówno łacińskiego, jak i polskiego przysłowia: qualis vita mors et itajakie życie, taka śmierć. Żył, działał, cierpiał godnie, cicho, bez rozgłosu, z zawierzeniu na pomoc i opiekę Bożą i tak przeszedł też do wieczności. Dziękując Jemu nad Jego trumną, dałem wyraz swojego przekonaniu, że dojrzał w pełni do obcowania z Bogiem. Pracował dla Królestwa Bożego i cały skarb, jaki zdołał zgromadzić ma wyłącznie wymiar duchowy. Jak sam zaznaczył żył skromnie i niewiele dla siebie potrzebował. Bóg był Jego największą miłością. Kochał ludzi w Bogu i Boga w ludziach. Umiał dostrzec cierpiące i zeszpecone oblicze Chrystusa w chorych, cierpiących, ubogich i potrzebujących. Wyrazem wdzięczności niech będzie nasza modlitwa,
o którą prosił. Niech dobry i miłosierny Bóg, któremu służył przez całe życie, będzie dla Niego jedyną nagrodą przez całą wieczność.
Nie zapominajmy, że miłość jest większa niż śmierć i sięga poza grób.



Marek Małecki

BYŁEM JEGO PRZYJACIELEM I DORADCĄ

Kiedy uczestniczyłem w pogrzebie Księdza Romualda Biniaka w dniu 3 grudnia 2010 roku, wraz z kilku tysiącami bydgoszczan, licznie obecnych kapłanów i biskupów, w sercu swoim wspomniałem tego wielkiego kapłana, przyjaciela i niezłomnego patriotę. Księdza Prałata, bo tak z szacunkiem zwracaliśmy się do Niego, znała cała Bydgoszcz i nie tylko nasze miasto.

Jako pierwszy proboszcz parafii pw. Świętych Polskich Braci Męczenników budował nie tylko mury kościoła. Jednocześnie z budową kościoła kładł fundamenty życia religijnego i społecznego mieszkańców, co w dużej mierze przyczyniło się do integracji wspólnoty parafialnej. Był zaangażowany w liczne grupy apostolskie i duszpasterstwa, w tym w duszpasterstwo ludzi pracy na terenie diecezji, a co za tym idzie w inicjatywy społeczne. Dzięki temu w tych trudnych latach kościół Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy stał się jednym z głównych ośrodków modlitwy o wolną Ojczyznę.

Jak już wspomniałem, Ks. Romuald Biniak był gorącym patriotą. Świątynia na Wyżynach stała się miejscem pamięci ofiar represji reżimu hitlerowskiego i stalinowskiego, z tablicami upamiętniającymi ofiary II wojny i walki o niepodległy byt państwa po 1945 roku. W 2006 roku (w 22. rocznicę męczeńskiej śmierci Księdza Jerzego Popiełuszki), w kościele Świętych Polskich Braci Męczenników, przy głównym ołtarzu pojawił się wielki napis: „Prowadzili nas do wolności, a my … dokąd zmierzamy?”. Obok wisiały trzy portrety: kardynała Stefana Wyszyńskiego, papieża Jana Pawła II i ks. Jerzego Popiełuszki. Odpowiedź, każdy musi dać sobie w swoim sercu.

Pamiętam, jak po tragedii smoleńskiej, w której zginął Lech Kaczyński, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wraz z elitą Polski, z wielkim bólem mówił, że jako zwykli obywatele powinniśmy oczekiwać, żeby ta ojczyzna była prawdziwą ojczyzną wszystkich Polaków, żeby była krajem, który zmienia się, żeby był dobry i szczęśliwy … Kto wie, jak historia oceni rządy prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w okresie swojej prezydentury był ośmieszany w mediach?

Szczególnym dziełem Ks. Romualda Biniaka jest prowadzone przy parafii Hospicjum im. Ks. Jerzego Popiełuszki, powstałe z Jego inicjatywy, i którym kierował i żył dla niego od roku 1990. Dzięki działalności Hospicjum około 1000. chorych corocznie korzysta z pomocy Hospicjum, w tym około 300. chorych z pobytu na oddziale stacjonarnym tej placówki.

Wielokrotnie na plebanii omawialiśmy z Księdzem Prałatem plany kolejnej rozbudowy Hospicjum, budowę spiżowych drzwi, które są w głównym wejściu do Sanktuarium Nowych Męczenników i przedstawiają od strony zewnętrznej drogi do wolności Polaków w latach 1945-1989, a od strony wewnętrznej kościoła, drogę duszpasterską i męczeństwo już błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki, projekt relikwiarza bł. Księdza Jerzego. Kiedy za pracę duszpasterską i społeczną w listopadzie 2009 roku Ks. Romuald Biniak został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, powiedział wtedy: „Przyjmuję to wyróżnienie
w imieniu wielu cichych księży, którzy robią bardzo dużo, ale nie mają tego szczęścia, że są zauważeni w swojej działalności, w swojej pracy, w swojej służbie”. W swojej posłudze kapłańskiej, był prawdziwym Ojcem dla parafian.

Podczas jednego z naszych ostatnich spotkań, powiedział, że on już swoje kapłaństwo w pełni zrealizował. Powiedział, że Pan Bóg dał mu tę łaskę, że był przygotowany na to spotkanie z Panem. Na odejście do wieczności.
Na tym też spotkaniu poprosiłem Księdza Prałata Romualda Biniaka, żeby przez swoje czcigodne ręce udzielił mi błogosławieństwa.
Było to 12 listopada 2010 roku o godzinie 1100.



Aleksander Grzybek

TRZYDZIEŚCI CZTERY LATA U BOKU KSIĘDZA ROMUALDA BINIAKA

Księdza Romualda Biniaka poznałem już w lipcu 1976 roku, po Jego przyjeździedo Bydgoszczy na Kapuściska, wtedy jeszcze do parafii św. Józefa. Ponieważ wraz ze śp. Teresą, moją małżonką, prowadziliśmy poradnictwo rodzinne przy parafii św. Józefa, bardzo szybko nawiązaliśmy bezpośredni kontakt z przyszłym proboszczem parafii, która została erygowana w niedługim czasie, w dniu 15 sierpnia 1976 roku.

Naszego proboszcza wyróżniała przede wszystkim wielka pracowitość oraz perfekcja w przygotowywaniu różnych uroczystości parafialnych. Jedną z pierwszych takich uroczystości było poświęcenie i wmurowanie w dniu 15 kwietnia 1977 roku kamienia węgielnego przez księdza kard. Stefana Wyszyńskiego Prymasa Polski, z udziałem bp. Jana Czerniaka, bp. Jana Michalskiego, ks. dziekana Kazimierza Frąckowskiego, który celebrował uroczystą Mszę św. oraz licznie obecnych kapłanów, parafian i mieszkańców Bydgoszczy.
W przygotowanie uroczystości byli włączeni księża wikariusze i parafianie. Ja otrzymałem jako zadanie przygotowanie tekstu aktu erekcyjnego, który wraz z kamieniem węgielnym zastał wmurowany w ścianę wieżową, a którego drugi egzemplarz wisi w biurze parafialnym. Uroczystość ta, jak i prowadzona budowa kościoła, bardzo zintegrowały parafię.

Kolejną uroczystością, którą żyli wszyscy parafianie, było nawiedzenie naszej parafii w dniu 10 czerwca 1978 roku, przez wędrującą kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Przygotowaniem do nawiedzenia były misje głoszone przez ojców werbistów przez 10 dni. Na ulicach Modrakowej
i Łomżyńskiej było ustawionych kilkanaście bram triumfalnych, wszystkie domy były odświętnie udekorowane. W procesji, za krzyżem procesyjnym, szły młode matki z dziećmi w wózkach, potem delegacje młodzieży, a po nich na boso, w stroju biskupim ks. bp Jan Michalski w otoczeniu duchowieństwa. W uroczystości powitania Czarnej Madonny, mimo szykan i utrudnień ze strony władz, uczestniczyło ok. 30 tysięcy wiernych.
Przez całą noc trwała adoracja i odprawiane były nabożeństwa. Ludzie wierzący odkrywali swoją tożsamość i przestali czuć się „obywatelami drugiej kategorii”.

Ks. prałat Biniak, podczas uroczystości wprowadzenia do kościoła relikwii bł. księdza Jerzego Popiełuszki w dniu 19 października 2010 roku, wspominając nawiedzenie naszej parafii (która, choć najmłodsza w Bydgoszczy, jako pierwsza przyjmowała wędrujący obraz Matki Boskiej Częstochowskiej) powiedział z ubolewaniem, że parafianie obecnie nie są już tak gorliwi w wyznawaniu swojej wiary, jak w 1978 roku.

Może jeszcze kilka słów o obecności w naszej parafii ks. Jerzego Popiełuszki w dniu 19 października 1984 roku. Pamiętam, że w dniu poprzedzającym jego przyjazd do naszej parafii, ks. proboszcz wyrażał obawy, czy obecność Księdza Jerzego nie będzie okazją do jakichś prowokacji i rozruchów.
Po osobistym spotkaniu z ks. Popiełuszką, który przyjechał chory, wyrażał się o nim z wielką życzliwością i szacunkiem. Sprawowana Msza św., a po niej rozważane tajemnice bolesne różańca świętego, poruszały sumienia wiernych modlących się w kościele. Parafia nasza dzięki zaangażowaniu Ks. Romualda, jako jedna z nielicznych w Polsce, obchodziła bardzo uroczyście wszystkie kolejne rocznice męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki.

Ks. Biniak charakteryzował się wielką życzliwością i serdecznością
w kontaktach z ludźmi, przez co bardzo szybko zjednał sobie powszechną miłość i szacunek, nie tylko parafian, lecz i osób, z którymi współpracował przy realizacji różnych dzieł. Pomimo wielu obowiązków starał się znaleźć czas dla każdego, kto prosił Go o rozmowę, czy radę. Pamiętam też naszą rozmowę, w której Ksiądz Prałat opowiadał o jednej z wizyt ks. kard. Stefana Wyszyńskiego w naszej parafii, podczas której On, jako proboszcz, oprowadzał Księdza Prymasa. W pewnym momencie inicjatywę w oprowadzaniu przejęła pani chora psychicznie. Ksiądz Prymas, skonsternowanemu Ks. Prałatowi szepnął, że niech chociaż w swojej parafii osoby takie, odrzucane przez społeczeństwo, poczują się ważne i potrzebne. Tą zasadę ksiądz Romuald realizował po tym wydarzeniu w całym swoim kapłańskim życiu.

Był wspaniałym kaznodzieją i rekolekcjonistą. Przez ponad 20 lat głosił nauki rekolekcyjne dla Domu Bydgoskiego Archikonfraterni Literackiej, której był w 1982 roku współzałożycielem i kapelanem. Rekolekcje odprawialiśmy corocznie przed naszą patronalną uroczystością Niepokalanego Poczęcia NMP. Głoszone nauki podczas rekolekcji i podczas „Szkoły Modlitwy” w ramach Tygodni Kultury Chrześcijańskiej w Bydgoszczy, były dla ich uczestników głębokim przeżyciem wewnętrznym, formowały życie duchowe i uczyły miłości w codziennym życiu. Kiedyś, w rozmowie z ks. biskupem Janem Tyrawą powiedział żartując, iż należy wpisać do Księgi Rekordów Guinessa fakt, że przez ponad 20 lat głosi rekolekcje dla Archikonfraterni i oni jeszcze chcą go słuchać. Mam nadzieję, że chociaż część Jego nauk i homilii zostanie wydanych i będą one służyły jako drogowskazy w życiu wielu osób.

Należy przywołać też i dać świadectwo o wielkiej miłości ojcowskiej Ks. Romualda do dzieci i młodzieży. Wyrazem tego jest powołanie w parafii świetlicy dla dzieci, której prowadzenie powierzył siostrom urszulankom. Ksiądz Prałat z radością odwiedzał też dzieci na koloniach letnich dla dzieci z rodzin ubogich, które były organizowane przez ponad 20 lat przez Archikonfraternię Literacką. Każdego roku, odwiedzając je na koloniach, przywoził im słodycze, owoce, a przede wszystkim swoje serce i miłość. Te odwiedziny, a zwłaszcza rozmowy, były wielkim przeżyciem dla dzieci i kadry wychowawców.

W swoich wspomnieniach pragnę przywołać również naszą współpracę w realizacji 28. Tygodni Kultury Chrześcijańskiej w Bydgoszczy. Parafia pw. Świętych Polskich Braci Męczenników, a zwłaszcza ks. Romuald Biniak, od 1983 roku aktywnie uczestniczył w Tygodniach Kultury. Chętnie służył pomocą i radą, a pomieszczenia plebanii były zawsze otwarte dla naszych gości zaproszonych z wykładami i koncertami, łącznie z posiłkiem i noclegiem, jeżeli była taka potrzeba.
W 1999 roku zwróciłem się z prośbą do Księdza Prałata o przejęcie honorowego przewodniczenia Komitetowi Organizacyjnemu Tygodni Kultury. Moją prośbę przyjął z wielką życzliwością. Jego autorytet i szacunek, jakim był darzony, umożliwiał łatwiejszy dostęp do różnych decydentów oraz powodował jeszcze większe zaangażowanie wielu osób w przygotowanie i realizację Tygodni Kultury. Bardzo ubolewał, że wiele bydgoskich parafii nie chce korzystać i uczestniczyć w Tygodniach, które przekazywały ich uczestnikom tak wiele wartości, jakie niesie kultura chrześcijańska oraz kształtowały ich patriotyzm i odpowiedzialność za Kościół i Ojczyznę. Był przekonany, że w obecnym czasie Tygodnie są nie mniej potrzebne, niż w latach osiemdziesiątych, w czasach „realnego socjalizmu”.

Ksiądz Prałat był wielkim czcicielem Maryi Niepokalanie Poczętej Dziewicy. Dlatego czas Jego odejścia do domu Ojca w czasie dorocznych rekolekcji Domu Bydgoskiego Archikonfraterni Literackiej, w dniu 27 listopada 2010 roku, w 180. rocznicę objawienia się Najświętszej Maryi Panny św. Katarzynie Labouré, nie jest przypadkowy. Siostra Melania Grobelniak podczas spotkania braterskiego kończącego nasze rekolekcje rzuciła inicjatywę, aby pójść do kaplicy rekolekcyjnej i odmówić różaniec w intencji naszego kapelana, który przebywał w tym czasie w szpitalu. Jak później dowiedzieliśmy się, w tym właśnie czasie, kiedy odmawialiśmy różaniec, Ksiądz Romuald odszedł do Pana otoczony naszą modlitwą.

Nie sposób opisać w tak krótkim tekście wszystkie wspomnienia o współpracy z naszym proboszczem i kapelanem, jak np. o różnych uroczystościach parafialnych, które zawsze były wielkim świętem w parafii, organizowanych pieszych pielgrzymek grupy „Czerwono-Czarnej” do tronu Królowej Polski na Jasnej Górze, czy Jego posługi jako kapelana w naszym Bractwie. Dlatego przywołałem tylko te wspomnienia, które moim zdaniem najbardziej pokazały osobowość Księdza Romualda.



Albin Zieliński

CZŁOWIEK POKORNEGO SERCA

Mam w pamięci czas pogardy. Ustami rzecznika rządu, który „sam się wyżywi”,  przypominano nam, aby porzucić wszelką nadzieję na wolną Polskę. W tym czasie, w naszym mieście na Wyżynach, budowany był kościół. – Kiedy Ks. Prymas Stefan Kardynał Wyszyński dał ambitne zadanie: „na Wyżynach ksiądz zbuduje kościół” – byłem przerażony, opowiadał mi Ks. Romuald. Jak to zrobić? Ksiądz Prymas powiedział – idź i powiedz wiernym, że chcesz budować kościół. Mimo wielu kłopotów budowa tej świątyni przebiegała sprawnie. Trudno powiedzieć jak to się stało, ale parafa przyciągała wiernych również z innych parafii bydgoskich.

W Klubie „Emaus” wyświetlane były takie filmy, jak np. „Wieczernik ”
i „Przesłuchanie”. Wiele kłopotów sprawiały Proboszczowi odwiedziny „opiekuna” SB i rozmowy ostrzegawcze. Z bardzo trudnej sytuacji – zbudować kościół jako Dom Boży, nie wchodzić w układy z SB i być z wiernymi, którzy szukali w kościele zarówno wiary jak  i wolności – Ks. Romualdowi udało się wybrnąć znakomicie.

Chcąc wyraźnie podkreślić datę 11 listopada Święto Niepodległości – organizowaliśmy Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej w takim czasie, aby dzień ten był jednym z dni Tygodnia. Wśród wspomnień z Tygodni Kultury Chrześcijańskiej opiszę jedno, o którym kilka razy rozmawialiśmy. W czasie programu ze słynną artystką Haliną Mikołajską, w cyklu „ Nocne Polaków Rozmowy” padło pytanie: czy trudniej jest występować w teatrze, czy w kościołach? Padła odpowiedź: zdecydowanie trudniej w kościołach. Dlaczego? Ponieważ zdarzają się sytuacje, których nie sposób przewidzieć; np. recytuję poezję, stoi w odległości jednego metra ode mnie mężczyzna i ma oczy pełne łez. Gardło ściśnięte, ale szybko trzeba się opanować.
W innym miejscu, po występie, starsze kobiety poprosiły, abym przyszła do nich. Podeszłam – mówi Pani Halina, te kobiety złapały mnie za ręce i zaczęły całować – kompletnie nie wiedziałam co zrobić.
Często wspominaliśmy tego rodzaju różne wydarzenia ze spotkań.

Ciekawą i znamienną była rozmowa z przedstawicielem władzy pod krzyżem, przy obelisku, który teraz upamiętnia bł. Ks. Jerzego Popiełuszkę … – Ja panu mówię, że żaden pomnik tu nie powstanie. – Odpowiedź księdza: – w Polsce do księży mówi się per ksiądz. Ten teren należy do kościoła, i co ma powstać, jest w kompetencji biskupa, a nie pana.
– Ja mówię, że nie powstanie i koniec. –  Proszę przyjąć do wiadomości, że jednak powstanie – odparł dość spokojnie Ksiądz Romuald. Tablica na obelisku pojawiła się w nocy; porządnie założona, a jej wierna kopia pojechała do Warszawy, do kościoła  św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. Potem było Kolegium do Spraw Wykroczeń przy ul. Jezuickiej, które ukarało nieposłusznego księdza grzywną. Na korytarzu kolegium towarzyszyło Mu kilkuset wiernych. Ciekawą i znamienną była rozmowa z przedstawicielem władzy pod krzyżem, przy obelisku, który teraz upamiętnia bł. Ks. Jerzego Popiełuszkę … – Ja panu mówię, że żaden pomnik tu nie powstanie. – Odpowiedź księdza: – w Polsce do księży mówi się per ksiądz. Ten teren należy do kościoła, i co ma powstać, jest w kompetencji biskupa, a nie pana.
– Ja mówię, że nie powstanie i koniec. –  Proszę przyjąć do wiadomości, że jednak powstanie – odparł dość spokojnie Ksiądz Romuald. Tablica na obelisku pojawiła się w nocy; porządnie założona, a jej wierna kopia pojechała do Warszawy, do kościoła  św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. Potem było Kolegium do Spraw Wykroczeń przy ul. Jezuickiej, które ukarało nieposłusznego księdza grzywną. Na korytarzu kolegium towarzyszyło Mu kilkuset wiernych.

Bardzo zależało Księdzu na zorganizowaniu w Bydgoszczy Hospicjum. Na początku idea tej placówki wcale nie była taka oczywista. Zorganizowaliśmy sesję naukową „Człowiek wobec życia i umierania”. Staraliśmy się upowszechnić pogląd, że należy trwać przy chorym i pomagać rodzinie, która tej pomocy również bardzo potrzebuje.
Dobrocią i skromnością zjednywał sobie Ksiądz do tego dzieła wielu ludzi, niekiedy nawet dość odległych od Kościoła i wiary.

Jako Kapelan Archikonfraterni Literackiej prowadził coroczne rekolekcje adwentowe dla tej wspólnoty. Było ich ponad dwadzieścia. Rekolekcjonista zawsze przygotowany i zawsze z tematami głęboko refleksyjnymi.

W 2005 roku obchodziliśmy z żoną 40-lecie małżeństwa. W kościele Nawiedzenia Ksiądz Romuald odprawił Mszę św. dziękczynną za ten dar. Później był naszym gościem. Żartowaliśmy, że wspólnie obchodzimy rocznice – my, 40. lat małżeństwa, Ksiądz, 40. lat kapłaństwa. Jak dożyjemy do 2015 roku i  będziemy w formie pozwalającej widzieć jeszcze i słyszeć, to urządzimy razem uroczystość 50-lecia małżeństwa i kapłaństwa.
Nasz wnuk Wiktor (10 lat), w 2010 roku zadał mi zaskakujące pytanie: dziadku, czy my po naszej śmierci spotkamy się w niebie? Odpowiedziałem, że będziemy się z babcią bardzo starać, myślę, że Ty też, i Pan Bóg nas przyjmie, i tam się spotkamy. Po kilku miesiącach mógłbym dodać
– z Księdzem Romualdem spotkamy się również.

Krótko przed śmiercią Księdza rozmawialiśmy o tym, co dalej z Polską, i co dalej z Tygodniami Kultury Chrześcijańskiej. Ks. Romuald uważał, że Tygodnie są równie potrzebne dzisiaj, jak były przez 30 lat. Czasy się zmieniły, ale wiele problemów jest wciąż takich samych, nierozwiązanych. Potem były tradycyjne rekolekcje Archikonfraterni w Laskowicach, które podobnie jak w poprzednim roku, z uwagi na chorobę Ks. Prałata, prowadził Ks. Roman Sosnowski.

Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale przez cały piątek 26 listopada i sobotę 27, czułem jakiś dziwny niepokój, którego źródła nie mogłem określić. Późnym wieczorem otrzymaliśmy telefon – Ksiądz Prałat nie żyje. Na ziemi, nie będziemy już razem świętować swych 50. rocznic. Wierzymy jednak w świętych obcowanie. Jeżeli Pan Bóg pozwoli mnie i żonie dożyć do 2015 roku, to serdecznie będziemy wspominać w gronie rodzinnym Ks. Romualda – naszego Przyjaciela.

Proboszcz od spraw „małych” i „wielkich”

27 listopada mija 10.rocznica śmierci niezwykłego kapłana – ks. prałata Romualda Biniaka, budowniczego i wieloletniego proboszcza parafii p.w. Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy. Duchowny swoją posługą duszpasterską zapisał się w sercach tysięcy swoich parafian, mieszkańców Bydgoszczy i regionu.

Dobrze kiedy w pamięci ocalamy kogoś, kto wywołuje wiele pozytywnych wspomnień, bo to zawsze daje duchowe oparcie. W życiu ks. prałata Romualda Biniaka kluczową rolę odegrały trzy wydarzenia związane z trzema wybitnymi postaciami: pierwsza to Czcigodny Sługa Boży kardynał Stefan Wyszyński, który powierzył mu misję zorganizowania życia religijnego nowo powstałej parafii i budowę kościoła Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy (1976 r.), druga bł. ks. Jerzy Popiełuszko,  którego spotkał tuż przed jego uprowadzeniem i śmiercią (1984 r.) oraz trzecia postać  to św. Jan Paweł II, w czasie którego wizyty ks. Romuald Biniak przewodniczył  Kościelnemu Komitetowi Organizacji Wizyty Apostolskiej Ojca Świętego Jana Pawła II w Bydgoszczy (1999 r.). Wymienione trzy  postacie wywarły decydujący  wpływ na bydgoskiego proboszcza, w różny sposób były dla niego natchnieniem.

Ksiądz Prałat Romuald Biniak był kapłanem z charyzmą. Jako patriota, często przywoływał chlubną przeszłość swojego narodu. Bez reszty oddany był powołaniu kapłańskiemu. Jako człowiek czynu, niestrudzony budowniczy kościoła, twórca hospicjum, działacz społeczny, a jako człowiek skupienia głęboko zanurzony w modlitwie. Te dwie drogi aktywności: apostolska i kontemplacyjna, były wpisane w jego życie jako stały program ewangelicznej misji. Wiedział dobrze, co to znaczy kapłańska służba. Najprościej tę postawę określa maksyma św. Benedykta z Nursji: „módl się i pracuj”. Można uznać, że realizował ją wzorowo.

Był otwarty na kulturę, miał wrażliwość twórcy. Dobrze wiedział, jak ważny
dla religii jest język sztuki i potrafił to wykorzystać w  działalności duszpasterskiej.
Jako człowiek otwarty, wrażliwy na cierpienie i krzywdę, umiał podejmować życiowe wyzwania. Choć brzmi to dziwnie i wydaje się sprzeczne, trzeba jednak zaznaczyć, że był uduchowionym pragmatykiem. Wszystkie zadania  precyzyjnie planował,  a później z pietyzmem umiał  ich wykonanie zorganizować, jednocześnie potrafił ocalić duchową spontaniczność i czułość. W razie potrzeby, kiedy sytuacja tego wymagała, reagował błyskawicznie. Pamiętam kiedyś, przed wielu laty, w dzień powszedni, chwilę przed Mszą św. zwierzyłem mu się z troski. Córka moich przyjaciół była bardzo poważnie chora, sytuacja  wręcz graniczna. Ksiądz Prałat zareagował natychmiast podczas odprawiania Mszy św.
W modlitwie powszechnej wymienił intencję jej zdrowia. Byłem zaskoczony i wzruszony, nie tylko dlatego, że pamiętał, ale również dlatego, że zrobił to z takim zaangażowaniem, jakby dotyczyło to kogoś bardzo mu bliskiego. Dziś, kiedy po kilkudziesięciu latach wracam do tego zdarzenia, dobrze rozumiem, że dla Księdza Prałata nie było spraw mniejszych czy mniej ważnych. Wczuwał się w problemy innych jak dobry kapłan ogarniający zrozumieniem potrzebujących. Ocaliłem to „małe” świadectwo jego troski, jako znak zacności, o którym nie sposób zapomnieć.  Kilka miesięcy  później obwieściłem mu wiadomość, iż córka moich przyjaciół wyzdrowiała, przyjął to z wielką radością. Sprawiał wrażenie, jakby dobrze ją znał. Nie trzeba było już nic więcej mówić, to była jego parafianka. Dzięki niemu uzmysławiam sobie, iż „wielkość” spraw współtworzymy swoim zaangażowaniem, określając w ten sposób, które z nich są „małe”, a które „wielkie”.  Ten dar rozeznania z pewnością płynął z zawierzenia Matce Bożej, jej  kult w naszej parafii był zawsze szczególnie pielęgnowany. 
W tym rozpoznaniu trudno nie skojarzyć daty śmierci Księdza Prałata przypadającym 27 listopada, w dzień (180 rocznicy) objawienia Najświętszej Marii Panny św. Katarzynie Labouré, w Paryżu przy rue de Bac. Jak nie zestawić tych dat? Jak nie dostrzec tu związku? Tym bardziej, że Ksiądz Proboszcz został pochowany przy kościele w pobliżu figury NMP, którą postawiono z jego inicjatywy.

            W testamencie Ksiądz Prałat otwarcie i z dumą wyznał, że kochał swoich parafian.
To nie pięknie brzmiący pożegnalny frazes, ale autentyczne wyznanie oparte na prawdzie. Żywym świadectwem tych słów jest pamięć parafian odwiedzających jego grób. Kilkudziesięcioletnia wspaniała posługa duszpasterska Księdza Proboszcza w parafii Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy dowodzi, że  szczególnie w trudnych czasach szlachetność staje się cnotą, o której nie wolno zapomnieć. Przykład zacności należy ocalić, bo jest wskazaniem, co znaczy dawać świadectwo prawdzie. Ten Kapłan miał wyjątkowe wyczucie w sprawach duchowych, i jako proboszcz, i jako spowiednik. Potrafił rozmawiać z wieloma ludźmi i zawsze miał dla nich czas. Powoływał się na św. Jana Vianney jako patrona proboszczów znajdując w nim swojego przewodnika. Słowa francuskiego duchownego: „Kapłan nie jest kapłanem dla siebie” zdają się w pełni  potwierdzać  doczesną służbę Księdza Biniaka. Z pewnością wzór proboszcza z Ars  odcisnął na jego życiu szlachetne piętno. Przenosiło się to na codzienne sprawy „małe” i „ wielkie”.

Parafianie szanowali go i słuchali, bo mieli do niego zaufanie. Autorytet, jaki sobie wypracował, brał się stąd, że nie unikał spraw trudnych, a czasami nawet beznadziejnych. Umiał z właściwą sobie konsekwencją stawiać czoło różnym przeciwnościom. Podejmował wiele wyzwań, spraw skomplikowanych zdawałoby się nierozwiązywalnych. Robił to jako proboszcz, jako dyrektor hospicjum, jako organizator Dni kultury Chrześcijańskiej i jako niestrudzony społecznik patronujący wielu ważnym inicjatywom. „Człowiek na trudne czasy”, wiedział, czym jest bezwzględnie działający ateistyczny ustrój walczący z Kościołem. Umiał w tych nieprzyjaznych warunkach i również później w nowej rzeczywistości po 1989 roku,  zachować godną postawę, dać przykład jak stawać się świadkiem Chrystusa. W parafii na Wyżynach działało kilkadziesiąt duszpasterstw i wspólnot. Sadzę, że wynikało to z jego zrozumienia  potrzeb wiernych i otwartego charakteru.  Był łagodny, dowcipny, czasem nawet nieśmiały, ale w razie potrzeby okazywał się konkretny i zasadniczy, a nawet bezkompromisowy. Szczodrze dzielił się z innymi swoją serdecznością,  wiedział, że w ten sposób staje się bliższy ludziom. Okazywana spontaniczność najlepiej świadczy o tym, jak był wrażliwy na innych, ile potrafił okazywać im troski. Rozumiał wartość cierpienia i potrzebę niesienia ulgi cierpiącym. Potrafił odczytywać wyzwania, jakie niesie współczesność. Trwałym śladem tego zrozumienia jest Hospicjum im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki, które wytrwale tworzył. To dzieło określa rozmiar przeżywanej troski. Parafia i Hospicjum stały się jego domem i rodziną, dla których poświęcił się bez reszty. Ciepły i bezpośredni, a jednocześnie w swojej prostolinijności, bywał nieprzewidywalny, umiał zaskakiwać i zrobił to nawet po swojej śmierci. Jako wytrawny taktyk działał w sposób dalekowzroczny i przemyślany.

Tak jak pragnął, został pochowany na terenie swojej ukochanej parafii. Choć wiedział, że odchodzi do Boga, chciał również tu ”pozostać”, by „być” dalej pośród najbliższych i by móc służyć orędując za nami. Jestem głęboko przekonany, że tak się dzieje. Ufam, że w jakimś sensie, choć nie umiem tego wyjaśnić Ksiądz Prałat nadal jest moim Proboszczem. Trwałym śladem pamięci pozostaje ulica ks. Prałata Romualda Biniaka, przy której mieści się założone przez niego Hospicjum.

Na zakończenie, jako przesłanie pozostawione dla nas, pozwolę sobie zacytować fragment homilii ks. Prałata: (…) Krzyż Chrystusa jest dla nas nauką. Naszemu Panu odebrano Jego jedyną szatę. Przybito Mu ręce, aby wszyscy widzieli, że nic nie może uczynić. uczniowie Go opuścili. I właśnie w tym momencie, na samym dnie przegranej, modli się:
„W ręce Twoje oddaję Ducha mojego” (Łk 2 3,46). Jego ostatnie słowa, to nie walka ze śmiercią, lecz oddanie się jej, to oddanie się Ojcu. Poprzez śmierć jak przez szkło Chrystus widzi Ojca. To prawda, że był Bogiem, ale jako człowiek musiał wierzyć jak my, że Ojciec nie pozostawi Go samego w śmierci. Umierając Chrystus ryzykował dokładnie tyle samo, co każdy z nas w momencie swojej śmierci. Pismo Św. nie kłamie mówiąc, że był nam równy we wszystkim, za wyjątkiem grzechu (por. Hbr 4, 15). Śpiewając Gorzkie Żale nie wolno nam zapominać, że Pan Jezus nie udawał, że nie miał lepiej, bo był Bogiem. W chwili zstąpienia na świat zrezygnował z wszelkich przywilejów Syna Bożego, choć ani na moment nie przestał nim być. Zmartwychwstanie było możliwe, bo Chrystus nie zwątpił w Ojca. Zbawił nas zaufaniem aż do śmierci.

Jacek Soliński

Romuald  Biniak, urodzony 1941 w Bydgoszczy, gdzie zmarł w 2010 roku. Ksiądz katolicki. W latach 1976 – 2010 proboszcz parafii pod wezwaniem Świętych Polskich Braci Męczenników, kustosz Sanktuarium Nowych Męczenników w Bydgoszczy. W 1965 roku ukończył Wyższe Seminarium Duchowne w Gnieźnie, gdzie przyjął święcenia kapłańskie. W latach 1965 – 1966 był wikariuszem w Toruniu-Podgórzu. W latach 1966 – 1967 posługę swoją pełnił w Barcinie, a w latach 1967 – 1976 w Katedrze Gnieźnieńskiej. 1 września 1976 prymas Polski, ks. kardynał Stefan Wyszyński, nominował ks. Romualda Biniaka na proboszcza parafii pod wezwaniem Świętych Polskich Braci Męczenników. W tym samym roku rozpoczęto budowę pierwszego po II wojnie światowej kościoła w Bydgoszczy, ukończono ją w 1982 roku. W latach 80. wspierał działaczy walczących w opozycji o wolną Polskę. Kościół na Wyżynach, w tym czasie, stał się jednym z głównych ośrodków modlitwy za ojczyznę. W roku 1982 był współzałożycielem i kapelanem pierwszego w historii bractwa pozawarszawskiego Domu Archikonfraterii Literackiej przy parafii. W roku 1983 był jednym z inicjatorów powstania Komitetu Organizacyjnego Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej w Bydgoszczy. Z jego inicjatywy19 października 1985 roku w pierwszą rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki odsłonięto pomnik ku czci zamordowanego. W 1985 roku prymasa Józef Glemp mianował go na członka kolegium konsultatorów Archidiecezji Gnieźnieńskiej. W 1987 roku został wyniesiony do godności Kapelana Jego Świątobliwości Jana Pawła II, a w 1995 do godności prałata jego świątobliwości. W 1989 roku założył pierwsze w województwie kujawsko-pomorskim Hospicjum im. Ks. Jerzego Popiełuszki. Jako dyrektor tej placówki niejednokrotnie  odbierał wyróżnienia m.in “Przedsiębiorstwo Fair Play” czy “Złoty Stetoskop”. Od maja 1991 roku był dziekanem Dekanatu IV – Bydgoszcz Wyżyny. W 1999 roku był przewodniczącym Kościelnego Komitetu Wizyty Apostolskiej papieża Jana Pawła w Bydgoszczy. Dzięki jego działaniom w 2009 roku odsłonięto drzwi spiżowe, a w następnym roku drzwi z królewskimi orłami. Owocem tych poczynań było wprowadzenie przez drzwi spiżowe 19 października 2010 roku relikwiarza Błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki z jego relikwiami. Jest autorem publikacji, artykułów i książek m.in. Bogu i Im zbudowaliśmy tę świątynię, Sanktuarium Nowych Męczenników świątynia modlitwy i pamięci. Za działalność duszpasterską i społeczną otrzymał wiele wyróżnień i odznaczeń m.in.: Człowiek roku 1999, Protektor czynny Archikonfraterii Literackiej w Warszawie, Medal Kazimierza Wielkiego, Złoty Krzyż Zasługi, Krzyż Kawalerski Orderu Polonia Restituta. Pochowany został przy kościele pw. Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy.



15 listopada (niedziela)

„Dekalog dla Polaków św. Jana Pawła II” – esej bpa Józefa Zawitkowskiego nawiązujący do treści dziesięciu homilii św. Jana Pawła II  o Dekalogu, głoszonych podczas pielgrzymki do wolnej Polski w 1991 roku) .
Spektakl teatralny  w wykonaniu Teresy Wądzińskiej i Ewy Bochniak  – recytacja, muzyka –  Waldemar Knade  altówka
godz. 12.15  par. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy  ul. Ugory  16



13  listopada (piątek)

„Nieustanna aktualność przesłania Matki Bożej w Fatimie „ ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz KUL.
godz. 19.00 Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej, ul. Ogrody 18



13  listopada (piątek)

Życie w rodzinie i sztuka kulinarna . ks. prof. dr hab.  Tadeusz Guz KUL
godz. 11.00  Zespół Szkół Gastronomicznych, ul. ks. Stanisława Konarskiego 5   (on line)
Sympozjum  „Bydgoszcz niepodległa Sympozjum  „Bydgoszcz niepodległa – lata 1920-1939”  

pod patronatem prof. dra hab. Jacka Woźnego Rektora Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego

– „Życie religijne,  kościół katolicki w Bydgoszczy”, 
dr hab. Zbigniew Zyglewski prof. UKW

„Polskie szkolnictwo, kultura i sztuka w Bydgoszczy”, 
dr Marek Chamot  prof. WSG
– „Uprzemysłowić Bydgoszcz. Warunki rozwoju przemysłu w Bydgoszczy w pierwszych latach II Rzeczypospolitej” – dr hab. Sławomir Kamosiński prof. UKW
Moderator sympozjum: dr hab. Marek Zieliński  prof. UKW dziekan Wydziału Historycznego
godz. 16.00 godz. Biblioteka Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, 
ul. Karola Szymanowskiego 3
https://www.youtube.com/channel/UCJR0FgUCMuFv548bSjyTihw

11 listopada (środa)

Koncert pt. „Tobie Polsko” i oprawa muzyczna mszy świętej w wykonaniu chóru „Exsultate Deo” parafii św. Polskich Braci Męczenników pod dyrekcją dr Romualda Rajsa.


11listopada (środa)

Wspomnienia Urszuli Guźleckiej o Henryku Mikołaju Góreckim w 10. rocznicę śmierci.
Koncert utworów  muzyki polskiej i europejskiej  XIX i XX WIEKU . Wykonawcy:  prof. Małgorzata Grela – sopran, Edyta Adamek – sopran,  Adrianna Potalska – sopran, Aneta Nurcek – mezzosopran, Daniel Rudowski – fortepian. 
https://www.youtube.com/watch?v=xUFUQ2aCfH8

godz. 17.00 Pałac Lubostroń



7 listopada (sobota)

Inauguracja XXXIX TKCh w Katedrze Bydgoskiej w dniu 2020 roku.



Program XXXIX TYGODNIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ w BYDGOSZCZY